sobota, 13 września 2014

CHAPTER 19


Poprzednio w Stalked:

Odwraca głowę w moją stronę i ściera ślinę i patrzy, jak czekam na to, co zrobi dalej.

Pocałował mnie.


Aubrey POV

Jego usta są twarde i suche, a ja nie mogę się ruszyć. Jego ciało dociska moje i nie mogę się już czuć bardziej niekomfortowo, niż teraz. Czuję się tak, jakby próbował ukraść całe powietrze z moich płuc i udusić mnie. Nie wiem, co mam teraz zrobić i muszę coś wymyślić, zanim umrę z braku powietrza. W końcu zostawia mnie, a ja biorę wdech, stykamy się ze sobą czołami, nadal staram się zaczerpnąć trochę powietrza.
- Proszę, powiedz mi, że coś poczułaś. - jego oddech uderza mnie prosto w twarz. Nie wiem, jak zareagować, co powiedzieć albo co czuć. Moje milczenie powoduje, że opuszcza głowę, zdając sobie sprawę z szoku, w jakim się znajduję. Puszcza mnie i robi krok do tyłu, jego wyraz twarzy pokazuje cierpienie. Stoję tu odrętwiała i patrzę, jak przejeżdża dłonią po swoich włosach, patrząc w dół. Biegnę do piwnicy, nie słysząc go za sobą i zamykam drzwi. Moje dłonie dotykają buzi i czuję usta. Nie wiem, co robić. Siadam i myślę, wysilam mózg analizując to, co się właśnie stało.
Wiem, że naprawdę nie mam pojęcia, co zrobić, ale moim jedynym wyjściem teraz jest to, aby uwierzył, że kocham go i jeśli zdobędę jego zaufanie - wydostanę się stąd. Muszę sprawić, aby uwierzył, że podobał mi się ten pocałunek, przytulanie, wszystko. Jeśli to jest wszystko, co mogę zrobić - zrobię to; potem odejdę.
Biorę drżący wdech i wstaję gotowa sprawić, aby uwierzył, że zależy mi na nim, nawet jeśli jedyne, co chciałabym zrobić to poderżnąć mu gardło. Wchodzę do kuchni, próbując znaleźć jego bujne loki. W końcu znajduję go na kanapie przed telewizorem, nogi ma na stoliku, a misia w ręku.
Niezgrabnie siadam obok niego, ale on nawet nie odwraca głowy w moją stronę, aby na mnie spojrzeć.
- Twoja kanapka jest na stole, jeśli nadal jesteś głodna. - mówi, nie odwracając wzroku od telewizora. Wstaję i znowu idę do kuchni, biorę kanapkę i nie waham się włożyć jej całej do gardła. Mój żołądek burczy z wdzięcznością i nic na to nie poradzę, uważam, że jest pyszna. Podchodzę i staję przed nim, zaczynając stukać w jego nogę, chcę przykuć jego uwagę. Jego zielone oczy patrzą na mnie, czekając na to, co zaraz będę chciała zrobić i to, co zrobiłam zaskoczyło zarówno jego, jak i mnie. Patrzę na niego i pochylam się, więc nasze twarze znajdują się blisko siebie. Patrzy na mnie i czeka, aby zobaczyć, co planuję zrobić dalej; całuję go, a on nie waha się owinąć rąk wokół mojej talii. Jego oddech pachnie piwem i natychmiast odsuwam swoją twarz, ale nie na tyle, aby zauważył moje obrzydzenie. Jęk wychodzi z jego ust i usadza mnie sobie na kolanach, a ja natychmiast przerywam pocałunek, nie chcąc, aby to zaszło dalej, niż zamierzałam.
Siedzę niewygodnie na jego kolanach i przyglądam się, czy to poczuł, wyraz jego twarzy świadczy o tym, że tak. Wkłada kosmyk moich włosów za ucho i uśmiecha się, pokazując swoje dołeczki, ale nie zęby.
- W końca wróciłaś, piękna. - całuje mój policzek i upewniam się, że się rumienię, udając, jak gdyby to był najsłodszy gest z jego strony.

Harry POV

W końcu zrozumiała, że jestem tym, czego potrzebuje w swoim życiu, czego chce. Myślę, że pocałowanie jej nie było błędem, właściwie to to otworzyło jej oczy i sprawiło, że poczuła to, co czuła do mnie od dawna; miłość. I nie mogę być bardziej szczęśliwy z jej działań. Jej pocałunki są miękkie i opiekuńcze w połączeniu z uczuciem ognia. Patrzy na mnie przez chwilę i nic nie mogę na to poradzić, ale ja nie patrzę na nią. Może po tym wszystkim nie jestem już potworem. A może ktoś jest w stanie kochać tego demona. Wiem, że nie jestem najmilszą osobą na świecie, ale teraz, kiedy swobodnie daje mi szansę kochania jej, pokażę, jak taka dziewczyna jak ona powinna być traktowana, zaczynając od teraz. Uśmiecha się do mnie, a moje serce zaczyna bić szybciej. Jestem w pełni świadomy, że brzmię jak 13-letnia dziewczynka, ale nie obchodzi mnie to. Moja miłość do niej jest silniejsza, niż kiedykolwiek wcześniej. Sprawię, że będzie najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, ponieważ kocham ją, z całego serca.

Trzecia osoba POV

Jej aktorstwo było jednym z najlepszych,  jakie ktokolwiek mógł kiedykolwiek zobaczyć. Gdybyś ich nie znał, mógłbyś pomyśleć, że naprawdę się kochają. Miała plan, na który nikt by nie wpadł. Nie była głupia, nie brała pod uwagę porażki. Przed tym, jak jej świat odwrócił się do góry nogami była opiekuńczą osobą, ale jego złe sposoby sprawiły, że w jej żyłach zaczął płynąć jad węża. Jej umysł był poza kontrolą z milionem pomysłów na to, co mogła zrobić temu loczkowi naprzeciw niej. Myślała o sposobach zamordowania go, od otrucia do zabicia podczas snu. Już nie była delikatnym łabędziem, stała się cichym wężem czekającym na rozproszenie i szybkie zabicie go. Nie była już Aubrey Evens, wszyscy wiedzieli, że była w trakcie przeobrażania się w demona. Nie zamierzała być bita i wyzywana przez nikogo, nie zamierzała polec bez walki ani dziś, ani jutro, ani żadnego dnia w jej życiu. Chciała zniszczyć mu życie na tak długo, jak się tylko da. Uśmiechała się do niego fałszywie, on trzymał ją blisko, chciała olać go i zabrać jego rękę od siebie, ale siedziała cicho i znosiła to. Tak, jak będzie musiała znosić to przez resztę pobytu tutaj.

______________________________________________________

Rozdział nie wyszedł za fajnie, wiem o tym, w tym momencie nie za bardzo mam głowę do tłumaczenia Stalked. :c Jednak nie poddaję się, bo wiem, że długo czekacie na nowe rozdziały i jestem wdzięczna, że jesteście ze mną, nie zostawiacie mnie. :*

Buziaki, Ann. 

piątek, 5 września 2014

CHAPTER 18


Aubrey POV

Nie mogę uwierzyć, że odeszli. Mogłam zostać uratowana i wrócić do domu. Do moich rodziców, którzy prawdopodobnie zostawiliby mnie w domu, ale byłabym bezpieczna. Chcę wrócić do domu i leżeć w łóżku i oglądać telewizję i jeść, bo nie jadłam nic od paru dni. Burczy mi w brzuchu co pięć minut i nie tylko o to chodzi, jestem zdesperowana, aby wziąć prysznic. Teraz leżę na zimnej podłodze, moje włosy to jeden wielki bałagan i mam nową bransoletę na kostce. On chce mnie zniszczyć, ale nie dam się. Zapłaci za wszystko, co mi zrobił; za Johnny'ego. Tak bardzo chcę zemsty, chcę, aby czuł taki ból na swoim ciele, jaki ja czułam, kiedy zobaczyłam ciało mojego martwego chłopaka. Mówiąc o diable, wchodzi tu, gdzie jestem, siada na krześle zaraz obok mnie i przygląda się, jakbym była jakimś dziwnym stworem.
- Dzisiaj pójdziesz wziąć prysznic i zjesz coś. - podnosi mnie i od razu czuję się zdegustowana jego brudnymi, kryminalnymi dłońmi. Wchodzi do małej łazienki i sadza mnie przy zlewie, odwraca się w stronę prysznica, czeka do momentu, aż woda zrobi się ciepła i odwraca się, patrząc na mnie.
- Masz zamiar wyjść czy zostać tu i gapić się na mnie jak pedofil? - spojrzał na mnie ze złością i wyszedł z łazienki, trzaskając drzwiami, a ja szybko je zablokowałam. Zdejmuję ciuchy i wchodzę pod prysznic, czuję uderzenia cieplej wody, co momentalnie rozluźnia moje mięśnie. Bransoleta na nodze nie zepsuje się przez wodę i wkurza mnie świadomość, że jest niezniszczalna. Patrzę na prysznicowe półki i widzę, że ma mój szampon, którego używałam i płyn do mycia ciała. Szybko myję siebie i włosy i wychodzę, aby zorientować się, że nigdzie nie ma ręczników. Co mam teraz zrobić, potrzebuję nowych ciuchów, moje są brudne i podarte przez ucieczki, upadki, chowanie, i teraz przez pobicie. Wyglądam przez drzwi łazienki i rozglądam się wokół, nikogo nie ma.
- Harry?! P-potrzebuję ubrań i ręcznika. - wychodzi z pokoju i przystaje, kiedy mnie widzi, wciąż jestem za drzwiami, a on nie rusza się z miejsca.
- Harry? Potrzebuję ręcznika i ubrań, masz jakieś? - mruga kilka razy przed wyjściem. Mrużę oczy i spoglądam w lustro pierwszy raz odkąd tu jestem. Wyglądam okropnie, moja twarz jest posiniaczona z fioletowymi siniakami na policzkach i śladami po pasie. Moje żebra zrobiły się widoczne z powodu braku jedzenia. Przed tym jak mnie porwał, odmówiłam jedzenia w tamtym zakładzie dla psychicznie chorych, a dodając dni, w których nie jadłam tutaj, mogłabym powiedzieć, że nie jadłam nic od dwóch tygodni. Jestem bardzo słaba i blada. Słyszę pukanie do drzwi łazienki i wystawiam głowę, aby zobaczyć Harry'ego, zakrywającego sobie oczy jedną ręką, i trzymającego ręcznik oraz ciuchy w drugiej.
- Cześć. - z powrotem zatrzaskuję drzwi i słyszę, jaka to ja jestem niewdzięczna, ale mam to gdzieś i wycieram swoje ciało i zakładam oversize'ową czarną koszulkę i szorty, które spadają mi do kostek. Czuję się bardzo nieswojo, mimo, że nie powinnam. Kiedy jestem gotowa, otwieram drzwi i siadam na krześle.
- Co chcesz dzisiaj robić? - opiera się o drzwi, ręce ma skrzyżowane na piersi.
- Jestem głodna ośle! - umieram z głodu i jeśli zaraz czegoś nie zjem to zemdleję.
- Nie tak się o coś prosi, kochanie. - łapie mnie za podbródek i stanowczo na mnie patrzy.
- Potrzebuję jedzenia.
- Powiedz "proszę". - jego wzrok ląduje na moich wysuszonych ustach.
- Proszę. - mówię przez zaciśnięte zęby. Wzburzony wstał i poszedł do kuchni. Zdecydowałam, że nie mogę utknąć na zawsze w tym brudnym pokoju, więc wstałam i udałam się do drewnianych drzwi. Harry jest teraz w małej kuchni i robi coś, wygląda na bardzo skoncentrowanego nad tym, co robi. Wchodzę, on wciąż nie zauważa mojej obecności. Za nim jest nóż, który przykuwa moją uwagę. Decyduję się na coś, co może się skończyć różnie.
- Co robisz? - podchodzę bliżej niego, stoi bokiem do mnie.
- Twoje jedzenie. - mówi bez ogródek, nie patrząc na mnie. Dobrze. Patrzę na to, co robi, udając, że jestem zainteresowana, ale średnio mnie to obchodzi, wyciągam rękę w stronę noża po drugiej stronie. Chowam go za plecami, czekając na niego, aż odwróci się i będę mogła go dźgnąć. Mój umysł i serce zaczynają sprzeczać się o to, co planuję zrobić. Patrzę na niego, kiedy jego uwaga skupiona jest na robieniu kanapki. To bardzo głupie, jak wiele uwagi poświęca na robienie posiłku, przecież można go zrobić w 30 sekund.
- Gdzie jest sałata... - odwraca się, aby otworzyć lodówkę, a ja podnoszę nóż gotowa do rozerwać mu skó-
- Co ty do cholery robisz? - w sekundzie zostaję przygnieciona do ściany; z rękoma nad głową.
- Więc sądzisz, że pchnięcie mnie nożem rozwiąże wszystkie twoje problemy? - wrzeszczy na mnie i zabiera nóż z rąk i wyrzuca go; ten wbija się w przeciwległą ścianę.
- Staram się być dla ciebie miły i zrobić ci coś do jedzenia, więc możesz zamknąć się i przestać planować zabicie mnie?
- Co chcesz, abym zrobiła?! Czekała, aż będziesz chciał mnie zgwałcić, albo znowu zmieszać mnie z błotem?! - nasze gniewne krzyki wypełniły cały, przerażający domek. Gapimy się na siebie, jakbyśmy ze sobą konkurowali na spojrzenia. Mój oddech staje się ciężki, dopasowany to jego.
- Może gdybyś przestała być taką arogancką suką, zacząłbym traktować cię lepiej! - zakończyłam to plunięciem na niego, jest zły i czekam na jego dłoń uderzającą mój policzek, który już i tak boli, ale nic takiego się nie dzieje. Odwraca głowę w moją stronę i ściera ślinę i patrzy, jak czekam na to, co zrobi dalej.

Pocałował mnie.

______________________________________________________________

COOOO?! Pocałował ją?! Umarłam.

niedziela, 31 sierpnia 2014

CHAPTER 17


********** UWAGA! W rozdziale występują sceny przemocy **********

- Okay szefie, kiedy będziesz chciał zacząć, zaczniemy. - powiedział członek S.W.A.T., kiedy obserwował swojego szefa, patrzącego w las. Teraz miał ludzi, którzy porozstawiali kamery wokół lasu, miał ich w pełnej gotowości, wspinających się na drzewa, gotowych, aby strzelić w każdym momencie.
- Okay, plan jest taki, słuchajcie mnie, zostawimy pułapki ukryte po całym lesie i nie obchodzi mnie, jak długo będziemy musieli tu zostać, znajdziemy ich i zabierzemy z powrotem, rozumiecie? - wrzasnął na członków swojej grupy, upewniając się, że zrozumieli, jak poważny jest w tej sprawie.
- Okay, więc celem, o który chodzi jest Harry Edward Styles, został oskarżony o porwanie młodej dziewczyny, nazywa się Aubrey Evens. Nasz cel ma brązowe włosy i jest bardzo wysoki, więc panie, bądźcie ostrożne. Jesteśmy tutaj teraz, bo zeszłej nocy dostaliśmy sygnał z bransolety na kostce i to nie jest normalne, ponieważ te lasy były niedostępne przez wiele lat i ten sygnał dał nam nadzieję, że ona gdzieś tu jest. Naszą misją jest znaleźć dziewczynę, jak i wsadzić Harry'ego Styles'a za kratki. Życzę wam powodzenia w szukaniu ich i jeśli wciśniecie czerwony guzik na pilocie, wszyscy będą o tym wiedzieć, więc będziemy mogli przyjść. Drużyna A przejdzie na pole zachodnie... - Sargent dawał rozkazy, mówiąc, gdzie mają iść i co robić. Był zdeterminowany, a Sargent Mike zawsze odnosił sukcesy podczas swoich misji bez względu na to, jaka ona by nie była.
Alex poszedł za Sargentem w nadziei, że nauczy się czegoś podczas swojej pierwszej misji. Był początkujący i kochał wszystkie akcje z użyciem pistoletu i każdej innej broni. To była jego pierwsza i już nie mógł doczekać się następnej.

Harry POV

"Zadzwoniłem jedynie po to, aby powiedzieć, że cię kocham i wyrażam to z głębi mojego serca."* Piosenka siedzi mi w głowie od godziny. Moja ręka nadal boli przez to, co ona mi zrobiła. Musiałem sam wyjąć sobie nabój i owinąć ranę bandażem. Nawet nie mogę myśleć o tym, co jej zrobię przez moją wściekłość. Ona jest wspaniałą osobą i nigdy nie mógłbym jej zabić, bo ją kocham. Mówi, że to tylko zauroczenie, ale ja tego nie widzę. Wszystko, co dla niej mam to prawdziwa miłość. Ale kiedy położę dłonie na niej, zapomnę o tym, co mi zrobiła i będę chciał przejść przez życie z nią, to na pewno. 
Zaczyna padać i mogłem usłyszeć bicie jej serca. Wiem o niej wszystko, nawet rzeczy, których ona sama o sobie nie wie, a ja wiem. Przestałem, bo mogłem ją poczuć. Jej skóra zawsze tak pięknie pachniała, tak delikatnie, to po prostu aż niewiarygodne.
- Aubrey, wiem, że tu jesteś, wyjdź, wyjdź, gdziekolwiek jesteś. - zdecydowałem trochę się z nią pobawić tylko po to, aby ją przerazić.
- Wiesz, że sposób, w jaki zabiłem twojego małego chłopaka był wspaniałym doświadczeniem, nie potrafię tego nawet opisać. Sposób, w jaki krzyczał za tobą, abyś przyszła i pomogła mu sprawiał, że wyglądał żałośnie. Jego głupi aparat wisiał na jego szyi i kiedy go pokonałem, zdecydowałem zrobić parę zdjęć jego martwego ciała i wiesz co... Mam je przy sobie. - rozejrzałem się dookoła, wiedząc, że stara się, abym nie usłyszał jej łkania.
- I zostawił ci coś. Miał to pod biurkiem, to był ten naszyjnik w kształcie serca, a w środku było zdjęcie twoje i jego, och, jakie to urocze, nieprawdaż? Ale najśmieszniejsze jest to, że na tym zdjęciu całujecie się i to mnie wkurzyło.
Słyszę jej szloch, ale nie mogę jej zobaczyć, dopóki nie podnoszę głowy w górę i jej łzy spadają w dół, łącząc się z deszczem.
- Znalazłem cię. - ta wrzeszczy, kiedy spada z drzewa i szybko stara się wstać i uciec, ale zatrzymuję ją w ostatnim momencie.
- Nie, nie, wracasz do domu z tatusiem i wyciągniesz wnioski. - śmieję się z jej próśb, abym pozwolił jej odejść. Ale oczywiście nigdy nie pozwolę mojej małej dziewczynce odejść, nigdy. 
- Po co w ogóle próbujesz? - wrzeszczę na nią, kiedy ta zadaje mi nieszkodliwe ciosy w klatkę piersiową. Jej ciało jej przemoczone od deszczu, a jej włosy są przyklejone do twarzy. Nie obchodzi mnie sytuacja, w jakiej się znajdujemy, ona jest najpiękniejszą dziewczyną na świecie, nawet jeśli się o to nie stara. Teraz stałem tak, wciąż patrząc na nią. Patrzyła na mnie, szlochając i mówiąc, że nie chciała mnie zranić, przepraszała mnie. Moje serce bije szybciej, kiedy wiem, że to, co robię tej pięknej dziewczynie jest złe, ale nie mogę jej pomóc, taki jestem i nikt nie mógł tego zmienić. To ona jest jedyną osobą, która sprawia, że to wydaje się możliwe, albo nie. Zwariowałem na jej punkcie. Jest dla mnie wszystkim.
- P-po prostu pozwól mi odejść, jeśli mnie kochasz to pozwól mi odejść. - płacze, patrząc na mnie.
- Kocham cię i właśnie dlatego nigdy nie pozwolę ci odejść. Jeśli odejdę, ty odejdziesz ze mną. - rozpłakała się mocniej, powtarzając "nie", a ja zignorowałem ją i zacząłem wracać do naszego domu. 
- Wiesz, że masz kłopoty, prawda? - jej głowa wisi nisko, kiedy kiwa nią potakując.
- Dobrze. Teraz idź na górę do łóżka. - patrzy na mnie potrząsając głową.
- Nie.
- Idź na górę do łóżka!
- NIE! - biorę ją i brutalnie rzucam na łóżko, wkurzony, że nie chciała robić tego, co kurwa, mówiłem za pierwszym razem, kiedy ją prosiłem. Zaczynam ściągać pasek gotowy uderzyć ją, ale zanim to zrobię, siadam na nią i pieszczę jej słodki policzek skórzanym paskiem. Nie patrzy na mnie tylko na sufit, łzy spływają po jej twarzy.
- Nienawidzę cię i zawsze tak będzie. - usiadłem i przeleciałem pasem po jej twarzy, słysząc jej skowyt. Ona po prostu nie może zamknąć tego ryja, prawda?
- Powiedz to jeszcze raz, no kurwa dawaj! - ryczę w jej twarz.
- Nienawidzę cię i zawsze będę cię nienawidzić. - szepcze łamiącym się głosem. Podnoszę rękę i uderzam ją ponownie, ale tym razem nie przestaję, kontynuuję, dopóki nie widzę siniaków. Nie wydaje żadnych dźwięków, jej głowa odchyla się i wraca z każdym uderzeniem, który dostaje. Moja złość przejmuje nade mną kontrolę i nie wydaje mi się, abym mógł przestać. Ona nigdy mnie nie słucha i to jest jedyny sposób, aby zrozumiała, że musi mnie słuchać.
- Jestem potworem, nie musisz mi tego mówić. I przepraszam, w porządku jeśli jesteś na mnie zła, też byłbym na siebie zły. - patrzy na mnie płonącymi oczami. Chce mnie zaatakować i muszę pozwolić jej ochłonąć, więc powoli wycofuję się i sięgam drzwi.
- Co? Nie masz zamiaru przywalić mi z pięści przed wyjściem? Albo kolejny cios pasem? - zwleka się z łóżka i idzie w kąt pokoju. Przytula kolana do piersi i spuszcza głowę, abym na nią nie patrzył. 
- Gdybym mogła cofnąć czas, strzeliłabym ci w serce. - jej słowa powodują, że cofam się, ale powstrzymuję się przed wróceniem tam i ponownym uderzeniem jej. Zasługuję na to. Schodzę po schodach, zamykając drzwi, aby nie mogła wyjść. Udaję się do pokoju, patrzę przez drzwi i biorę nową bransoletę na nogę, ale ta jest inna, kiedy się ją zamknie jest niezniszczalna, musisz wpisać kod, aby ją odblokować. Zdecydowałem założyć ją jutro, zasłużyła na odrobinę snu.
Zdejmuję koszulkę, siadam na swoim łóżku i zaczynam myśleć nad tym wszystkim, co muszę zrobić. Słyszę kroki z zewnątrz i szybko wyglądam, aby znaleźć mężczyzn w mundurach z bronią na zewnątrz. Szybko chwytam koszulkę i zakładam ją z powrotem, udaję się do piwnicy, otwieram ją i znajduję siedzącą tam Aubrey. Związuję jej usta, nogi i ręce. Nie wydaje żadnym dźwięków, ani ruchów, ale wiem, że nie śpi. Poddała się. 
- Shhh, musimy się schować, a jeśli nie będziesz się zachowywać, zastrzelę cię, rozumiesz? I nie będę się z tobą bawił. - jej już wielkie oczy zrobiły się jeszcze większe, kiedy kiwała głową.
- Ok, grzeczna dziewczynka. - przełożyłem ją sobie przez ramię i otworzyłem szafę, aby otworzyć sekretne miejsce, które zrobiłem i ukrywałem się tam przez lata. Wspinam się po schodach i ponownie zamykam drzwi. Sekretne drzwi są takie same, jak drewniana podłoga, więc są niezauważalne.
- Ok, bądź cicho, a jeśli wydasz jakikolwiek dźwięk - uderzę cię i nie mam tutaj na myśli spoliczkowania, mówię tu o tym, że nie zawaham się odciąć ci kilku palców, rozumiesz?

Aubrey POV

Siedzę tam, czekając w małym ukrytym pokoju z jego osobą bardzo blisko mnie. Trzyma mnie tak, jakby myślał, że się boję, ale on nie rozumie, że mam dość. Wszelkie emocje opuściły moje ciało. Już nie odchodzi mnie czy umrę, czy będę żyć. On zawsze będzie jeden krok przede mną i nie mogę tego zmienić.
Oboje zamarliśmy, kiedy usłyszeliśmy otwieranie frontowych drzwi. Dźwięk ciężkich butów jest słyszalny, kiedy przeszukują dom.
- Sargent, zobacz co znaleźliśmy w sypialni. - męski głos mówi do szefa grupy.
- Zdjęcie Aubrey. Szukajcie chłopcy! Oni muszą tu być! Patrzcie wszędzie, pod łóżkiem, pod krzesłami, nie odchodzi mnie to! Po prostu szukajcie, dopóki będziemy pewni, że nic tu nie ma! - słyszę kroki schodzące w dół, nie mogę pomóc, ale mam nadzieję, że jakoś wejdą do moich myśli. 
Usłyszeliśmy otwieranie drzwi szafy i z każdą kolejną sekundą mój oddech stawał się cięższy, niż przed chwilą.
- Znalazłeś tam coś Alex?!
- Nie! Tylko buty i jakieś stare skórzane kurtki!
I tak szybko jak nadzieja przyszła, jeszcze szybciej odeszła.
- Więc co teraz robimy szefie?! - chłopak o imieniu Alex zapytał. 
- Nadal szukamy. - słyszeliśmy jak wszyscy wychodzą, a ja siedziałam tutaj z moim porywaczem, który wciąż mnie trzymał. Moja twarz jest posiniaczona, moje ludzkie uczucia odeszły, a najgorsze jest to, że moje zdrowie psychiczne odeszło. 

Zabiję go. Obiecuję.



* "I just called to say I love you and I mean it from the bottom of my heart." - Stevie Wonder - I Just Called to Say I Love You